Podróże

Nurkowanie w Wietnamie: Nha Trang, Phu Quoc i ile to realnie kosztuje w sezonie 2025/2026

Nurkowanie w Wietnamie: Nha Trang, Phu Quoc i ile to realnie kosztuje w sezonie 2025/2026

Dlaczego Wietnam to dobry plan na połączenie gór i nurkowania

Kiedyś leciałem do Azji tylko po to, żeby poleżeć na plaży i policzyć kokosy na palmach. Teraz coraz częściej widzę wokół ten sam schemat: dwa tygodnie z plecakiem w górach, a potem kilka dni resetu nad morzem z maską i butlą. I to ma sens. Po trekkingu w Himalajach czy Alpach kolana proszą o litość, a głowa – o coś prostszego niż szukanie kolejnego przełęczy na 5000 m.

Widoczność pod wodą zależy nie tylko od sezonu, ale też od warunków w konkretnym tygodniu, dlatego przed rezerwacją sprawdź aktualną pogodę w Nha Trang, zwłaszcza wiatr, opady i prognozę dla najbliższych dni.

Wietnam w tym układzie wypada bardzo sensownie. Z Polski da się tu dolecieć bez kosmicznych kombinacji, ceny wciąż są znośne, a baza nurkowa jest zaskakująco rozbudowana. Masz tu duże centra, drobne rodzinne bazy, łatwy snorkeling dla totalnych początkujących i kursy nurkowe na każdym poziomie.

Przy ostatnim wyjeździe opierałem się na planie z pdf-a z wyprawy-nurkowe.pl. Nie jako świętej księdze, raczej jako szkicu: daty, kolejność miejsc, kilka propozycji spotów. Potem dopisałem do tego własny trekking i wyszła trasa, która nie zjada wszystkich urlopów życia.

Dla konkretu: w sezonie 2024/2025 za jednodniowy boat trip z dwoma nurkami butlowymi w okolicy Nha Trang zapłaciłem 78 USD, w cenie był sprzęt, lunch i kawa na łodzi. Rozmawiając z bazami, słyszałem, że na sezon 2025/2026 szykują podwyżki o kilka dolarów, więc spodziewałbym się raczej zakresu 80–90 USD za podobny pakiet w normalnej, sprawdzonej bazie.

Przy planowaniu budżetu sporo pomagał mi HikersBay. Najpierw sprawdzałem tam orientacyjne koszty życia i ceny noclegów w Nha Trang i na Phu Quoc, żeby wiedzieć, czy stać mnie na przedłużenie pobytu o trzy dni nurków więcej. Dopiero potem odpalałem strony baz.

To, co czytasz, jest bardziej podsumowaniem z notatnika niż poetycką opowieścią o palmach o zachodzie słońca. Trochę newsowego przeglądu, trochę subiektywnej relacji z płetw. Przeskoczmy od razu do miejsca, które w Wietnamie wciąż rządzi pod wodą.

Nha Trang: centrum nurkowe Wietnamu z kursami pod każdy budżet

Poranek w Nha Trang wygląda mniej więcej tak: budzik o 6:30, szybki prysznic, zjazd windą do lobby, gdzie już pachnie vietnamska kawa. Lód w szklance, słodkie mleko skondensowane, głośne „where are you from?” od recepcjonisty i sprint z torbą ze sprzętem w stronę busa, który zawozi ekipę do portu. Port budzi się wcześniej niż miasto – silniki łodzi pyrkoczą, a ktoś na nabrzeżu smaży noodle na śniadanie.

Nha Trang jest dalej numerem jeden, jeśli chodzi o nurkowanie w Wietnamie. Z Ho Chi Minh City dolecisz tu w godzinę, z Hanoi w trochę ponad dwie. W samym mieście i okolicy działa tyle baz nurkowych, że pierwsze dwa dni spędziłem głównie na porównywaniu, kto ma lepszą kawę i bardziej ogarnięty kompresor.

Pod wodą jest tu raczej spokojnie. Małe rafy, kolorowe gąbki, sporo życia makro – rybki, krewetki, kraby chowające się tam, gdzie na początku nawet nie patrzysz. Są też niewielkie wraki i skały, które fajnie wyglądają na zdjęciach. Po sztormach widoczność potrafi spaść i wtedy zamiast 20 metrów masz 6–8, ale takie dni po prostu przesuwa się głębsze plany na później.

Jeśli chodzi o ceny w sezonie 2025/2026, rozrzut będzie spory, ale da się go ogarnąć. Za jednodniowy trip łodzią z dwoma nurkami w 2025 liczyłbym około 80–90 USD, przy czym w 2024 płaciłem właśnie 78 USD, negocjując trochę przy kawie w biurze bazy. W pakiecie zwykle masz sprzęt, lunch, transfer z hotelu i opiekę instruktora lub divemastera.

Standardowy kurs OWD w Nha Trang kręci się wokół 350–420 USD, Advanced widziałem za 320–400 USD w zależności od liczby dni i wielkości grupy. Kiedy dopytywałem o sprzęt, padały kwoty rzędu 18–25 USD za komplet na dzień, a dopłata za komputer nurkowy czy lampę to częxto dodatkowe 5–10 USD. Zdarzyło mi się usłyszeć „ok, we make for you special price” tylko dlatego, że zamówiłem drugą cà phê sữa đá i dałem czas pani w biurze, żeby spokojnie przeliczyła wszystko na kalkulatorze.

Snorkeling w Nha Trang jest banalnie prosty. Najczęściej robisz to z łodzi – podpływacie w okolice wyspy, ekipa rzuca kotwicę, ktoś rzuca też koło ratunkowe dla tych mniej pewnych, a ty bierzesz maskę, rurkę i płetwy. Najczystsza woda zdarza się zwykle od końcówki lutego do maja, choć to już loteria pogodowa. Za prosty boat trip ze snorkelem w 2024 płaciłem około 22 USD, w tym był sprzęt, proste jedzenie i trochę owoców. W kolejnym sezonie raczej dorzuciłbym do tego 3–5 USD w głowie.

Przed rezerwacją nurkowań zerkałem na prognozy i klimat Wietnamu na HikersBay – szczególnie interesowało mnie, kiedy najczęściej wchodzą deszcze i sztormy, bo jeden gorszy front potrafi rozwalić plan na cały tydzień nurkowy. W Nha Trang to się naprawdę przydaje, bo morze tutaj zmienia humor szybciej niż polski kwiecień.

Po kilku tygodniach w butach trekkingowych wejście w płetwy jest zaskakująco uwalniające. Żadnych przewyższeń, zero dyskusji o „ile dziś kilometrów”, tylko dwa skoki do wody i szukanie koników morskich pod skałami. A jeśli po Nha Trang masz ochotę na jeszcze wolniejszy tryb, to kolejny logiczny krok jest na południu.

Phu Quoc i południe Wietnamu: snorkeling po trekkingu i spokojniejsze bazy nurkowe

Phu Quoc to wyspa, na którą jedzie się z myślą o luzie. Nurkowanie jest tu dodatkiem do leżaka, nie odwrotnie. W dzień jazgoczą skutery, wieczorem świecą neony przy barach, ale w wodzie robi się nagle spokojnie. Idealnie, jeśli dopiero co skończyłeś męczący trekking w górach i nie marzysz o niczym ambitniejszym niż pierwsze zanurzenie od dawna.

Wyspa jest pełna resortów, hosteli, homestayów. Na drogach bywa lekki chaos, za to bazy nurkowe działają raczej w trybie „codzienny rytm, bez spiny”. Najciekawsze miejsca to okolice archipelagu An Thoi na południu, kilka wysp jeszcze bardziej na południe i parę spotów bliżej zachodniego wybrzeża. Widoczność bywa kapryśna – jednego dnia masz przyjemne 15 metrów, a następnego zastanawiasz się, czemu patrzysz na własne płetwy dopiero w połowie.

Snorkeling z łodzi jest tutaj prosty, nastawiony na osoby, które nie chcą się zmęczyć. W 2024 za całodzienny trip snorkelingowy z obiadem na łodzi i prostym sprzętem (maski, płetwy, kamizelki) zapłaciłem około 32 USD. Jedzenie było lepsze niż się spodziewałem, maski trochę porysowane, ale dało się oglądać ryby. Po rozmowach z operatorami można się spodziewać, że w sezonie 2025/2026 te wycieczki podskoczą do okolic 35–40 USD, zależnie od standardu łodzi.

Nurkowanie z butlą na Phu Quoc wychodzi zazwyczaj drożej niż w Nha Trang. Mniej baz, większy popyt, trochę wyższe ceny paliwa. Za pojedyncze nurkowanie z łodzią w 2024 płaciłem około 55 USD, z kompletnym sprzętem. Na dzień z dwoma nurkami robi się już 95–110 USD i to bez specjalnych fajerwerków, ot prosty, przyjemny day trip. Wynajem pełnego zestawu na dzień widziałem w ofertach za 20–25 USD.

Przy Phu Quoc jest jedno klasyczne potknięcie: najtańsze wycieczki z ulicy. Raz dałem się złapać na „super okazję” – cena była o jakieś 8 USD niższa niż w porządnej bazie. Skończyło się na masce zaparowanej od pierwszej minuty i płetwach w trzy rozmiary za dużych, które spadały przy każdym kopnięciu. Od tamtej pory wolę dopłacić kilka dolarów do kogoś, kto wymienia paski w sprzęcie częściej niż raz na dekadę.

Logistycznie Phu Quoc fajnie wchodzi w trasy po Azji Południowo‑Wschodniej. Widziałem sporo planów typu Laos + południowy Wietnam, Kambodża + Phu Quoc albo Nepal + Ho Chi Minh + wyspy. Sam, układając swój miks, podpierałem się pdf-em z wyprawy-nurkowe.pl, patrzyłem, gdzie oni robią przesiadki (Bangkok, Ho Chi Minh), i dopisywałem do tego własny trekking.

Dla osób, które nie chcą liczyć nurkowań jak znaczków w kolekcji, Phu Quoc jest bardzo w porządku. Kilka wyjść pod wodę, trochę snorka, potem hamak i sok z marakui. Dobre zakończenie wyjazdu, a nie próba pobicia rekordu Guinnessa.

Nowe wyjazdy łączone: trekking, nurkowanie i skakanie między krajami Azji Południowo‑Wschodniej

Za pierwszym razem zrobiłem tak: dwa tygodnie w górach, tydzień nad wodą. Trekking w Himalajach, potem przelot do Wietnamu i lądowanie w Nha Trang z kolanami, które miały dość schodów na co najmniej miesiąc. Po dwóch dniach w morzu zacząłem się zastanawiać, czemu tak nie planowałem wyjazdów wcześniej.

Coraz więcej ekip nurkowych i biur podróży szykuje na sezony 2025/2026 programy łączone. Widziałem propozycje Nepal + Wietnam, Laos + Wietnam, Kambodża + południe Wietnamu. Niektóre trasy przypominają to, co było w pdf-ie z wyprawy-nurkowe.pl – przeloty przez Bangkok albo Ho Chi Minh, parę dni gór, parę dni nurkowania, czasem jeszcze wciśnięta Kambodża z Angkor Wat.

Przy takim miksie okazuje się, że połowę sprzętu do nurkowania masz już po trekkingu. Szybkoschnące koszulki, cienkie softshelle, porządna apteczka, czołówka – to wszystko przydaje się też na łodzi i w małych nadmorskich miasteczkach. Przy pakowaniu pomagał mi tekst Lista sprzętu na Himalaje bez przepłacania. Niby materiał pod Nepal, ale sporo rzeczy po prostu przepakowałem z plecaka górskiego do torby plażowej.

Budżet przy takim skakaniu między krajami potrafi łatwo się rozjechać. Przed podróżą spędziłem kilka wieczorów na HikersBay, porównując ceny noclegów w różnych miastach i sprawdzając, gdzie sezon potrafi podbić koszty o połowę. Dzięki temu wiedziałem, w którym kraju lepiej zostać dłużej, a gdzie wpaść tylko na krótko i zostawić większą część budżetu na nurkowanie.

Jeśli lubisz przełączać tryb z gór na morze, sezony 2025/2026 zapowiadają się dobrze. Jest więcej lotów wewnątrz regionu, oferty nurkowe robią się coraz elastyczniejsze, a przeklikanie połączeń między Hanoi, Kathmandu i Bangkokiem nie wymaga już doktoratu z logistyki.

Gdzie szukać więcej inspiracji przed wyjazdem do Wietnamu

Planowanie Wietnamu ma jedną wadę: zaczynasz od jednego miasta, a kończysz z dziesięcioma otwartymi zakładkami i pomysłem na pół Azji. W pewnym momencie łapiesz się na tym, że zamiast sprawdzać pogodę w Nha Trang, czytasz o obyczajach w japońskich pociągach.

Jeśli lubisz podglądać codzienność w innych krajach, zajrzyj do tekstu Dlaczego w japońskich pociągach panuje cisza?. Przydaje się, jeśli po Wietnamie planujesz skok do Japonii i nie chcesz być tą osobą gadającą głośno przez telefon między Tokio a Osaką.

W podobnym klimacie jest tekst McDonald’s w Japonii: sezonowe menu Tsukimi, sakura i inne lokalne hity. Sam złapałem się na tym, że po nurkowaniu zamiast odłożyć telefon i rozłożyć sprzęt do suszenia, scrollowałem zdjęcia burgerów z kwitnącą wiśnią w tle.

A jeśli w głowie już krąży pomysł, żeby połączyć trekking w Nepalu z nurkowaniem w Wietnamie, bardzo pomoże ci wspomniana Lista sprzętu na Himalaje bez przepłacania. To dobry punkt wyjścia, żeby spakować się raz i ogarnąć i lodowiec, i plażę, bez dopłacania za każdy kilogram nadbagażu.

Reszta to już prosta sprawa: przestać oglądać rafy na ekranie i w końcu zobaczyć je w Wietnamie na własne oczy.

O autorze

Sebastian Boguszewicz

Podróżnik, fotograf podróżniczy. Architekt oprogramowania. https://500px.com/p/sebbie1o1