Dlaczego warto uciec z Teneryfy i Fuerteventury na „cichsze” wyspy
Jeśli masz już za sobą klasyoę w stylu Teneryfa i Fuerteventura, wiesz jedno: jest pięknie, ale bywa tłoczno. Leżaki w rzędach, kolejka do knajpy, a w wodzie więcej ludzi niż ryb. Tymczasem na Gran Canarii, Lanzarote i El Hierro można wciąż trafić na miejsca, gdzie pod wodą toczy się życie, a nad wodą jest cisza, szum fal i kilka osób z maską.
Snorkeling to idealna opcja dla zwykłych śmiertelników, którzy nie planują robić kursu nurkowego za pół wakacyjnego budżetu. Zamiast butli, pasów balastowych i kursów – maska, fajka, płetwy, czasem cienka pianka. Oddychasz na powierzchni, podglądasz świat pod sobą i w każdej chwili możesz po prostu odwrócić się na plecy i dryfować jak deska do prsowania. Taniej, prościej, a i tak masz wrażenie, że wskoczyłeś prosto do dokumentu przyrodniczego.
Na tych trzech wyspach woda potrafi być krystalicznie czysta, dno pokrywają skały wulkaniczne, a między nimi kręcą się ławice ryb, czasem płaszczki albo żółwie. Zamiast walczyć o miejsce przy najbardziej znanym pomoście, można po prostu zejść kilka ulic dalej na spokojniejszą zatoczkę.
Poniżej trzy kierunki dla tych, którzy wolą oglądać podwodny świat niż walczyć o kadr na Instagramie: Las Canteras i okolice Arguineguín na Gran Canarii, Playa Flamingo i zatoki przy Puerto del Carmen na Lanzarote oraz La Restinga na El Hierro. Na końcu znajdziesz też podpowiedzi, gdzie zerknąć po konkretne wycieczki snorkelingowe i jak ogarnąć budżet wyjazdu, zanim portfel zacznie płakać.
Gran Canaria pod wodą: Las Canteras i spokojniejsze zatoczki przy Arguineguín
Gran Canaria wielu osobom kojarzy się z wielkimi hotelami, imprezami i tłumami na południu. A tymczasem ta „stara znajoma” ma drugie, spokojniejsze oblicze – właśnie pod wodą.
Las Canteras w Las Palmas to jedna z najciekawszych miejskich plaż na Oceanie Atlantyckim. Długa linia piasku, promenada z knajpkami, a kilkadziesiąt metrów od brzegu naturalny kamienny „bar”, który działa jak tarcza od większych fal. Dzięki temu woda przy brzegu jest spokojniejsza, a warunki idealne na pierwsze próby z maską, również dla dzieci.
Im bliżej naturalnej rafy, tym ciekawiej: między kamieniami i skałami kryją się ryby, kraby, jeżowce, czasem przemknie płaszczka. W słoneczne dni widoczność jest świetna, a Ty po prostu płyniesz nad kolorowym, wulkanicznym dywanem. Obowiązkowo zabierz buty do wody, bo jeżowce nie żartują, i zachowaj dystans – oglądamy, nie dotykamy.
Jeśli wolisz jeszcze spokojniejsze miejsca, zjedź na południe w okolice Arguineguín. To miasteczko i sąsiednie zatoczki są zdecydowanie mniej gwarną opcją niż Maspalomas czy Playa del Inglés. Małe plaże z ciemnym piaskiem, skały w wodzie, przejrzysta woda i mniej łódek. Wcześnie rano i późnym popołduniem jest tu najbardziej kameralnie, a słońce nie pali tak bez litości, więc widoczność pod wodą bywa lepsza.
Na Gran Canarii w zupełności wystarczy podstawowy zestaw: maska, fajka, płetwy. Przy mocnym słońcu docenisz cienką koszulkę UV, która uratuje plecy i kark. Zimą ocean potrafi być rześki, więc cienka pianka szybko z kategorii „fanaberia” przechodzi do „dlaczego ja tego nie mam?”.
Jeśli wolisz zorganizowane wypady z instruktorem, łatwo znajdziesz oferty snorkelingu na Wyspach Kanaryjskich na platformach w stylu sunbonoo.com, gdzie można porównać trasy i ceny różnych operatorów. A zanim klikniesz „rezerwuj” na nocleg w Las Palmas czy kurorcie na południu, warto rzucić okiem na orientacyjne stawki hoteli w różnych dzielnicach, korzystając z serwisów pokroju HikersBay lub ich działu do sprawdzania cen hoteli i noclegów, który pomaga łatwiej zaplanować budżet.
Lanzarote na luzie: Playa Flamingo i wulkaniczne zatoki przy Puerto del Carmen
Lanzarote to już w ogóle inny kosmos. Czarne pola lawy, jasny piasek, białe domki i błękitna woda wyglądają, jakby ktoś przesadził z filtrem. Do tego świetne miejsca na leniwy snorkeling, gdzie najtrudniejsza decyzja dnia brzmi: „wstawać z leżaka czy jeszcze pięć minut?”.
Na południu wyspy, w Playa Blanca, znajdziesz Playa Flamingo – zatokę osłoniętą falochronami. Wejście do wody jest łagodne i piaszczyste, idealne dla dzieci i osób, które nie czują się pewnie w głębokiej wodzie. Po bokach zatoki zaczynają się skalne fragmenty, w których kręcą się ryby, a dno robi się bardziej urozmaicone. Wystarczy przepłynąć kilkanaście metrów od brzegu, żeby wokół pojawiły się ławice małych, srebrnych rybek, a między kamieniami migały bardziej kolorowe gatunki.
Kilka kilometrów dalej leży Puerto del Carmen. Większość zna je z długiej plaży i barów, ale przy brzegu są też skaliste fragmenty i małe plaże. Tam pod wodą od razu zaczyna się ciekawy, wulkaniczny krajobraz: ciemne skały, piaskowe „pola”, małe jaskinie i półki. Między nimi pływają sardynki, papugoryby, trafiają się dorady, a czasem nawet smukłe barrakudy. Brzmi groźnie, ale w praktyce po prostu robisz rundkę przy brzegu, nie jest to żaden ekstremalny wypad w głębiny.
Najszybszy przepis na domowy film przyrodniczy wygląda tak: wstajesz z leżaka, zakładasz maskę, zanurzasz twarz i… już jesteś w innej rzeczywistości. Zero montażu, zero lektora, tylko Ty, ryby i oddech przez rurkę.
Warto pamiętać o kilku prostych zasadach bezpieczeństwa:
- nie dotykaj zwierząt ani roślin pod wodą, nawet jeśli wyglądają niepozornie,
- uważaj na śliskie skały przy wejściu i wyjściu z wody,
- przy otwartym wybrzeżu miej oko na fale i prądy, nie odpływaj za daleko,
- pływaj z kimś albo daj znać, gdzie idziesz.
Jeśli nie czujesz się pewnie samodzielnie, możesz poszukać zorganizowanej wycieczki snorkelingowej na Lanzarote przez serwisy w rodzaju sunbonoo.com. Zwykle w cenie masz sprzęt, krótkie wprowadzenie i opiekę przewodnika, więc pozostaje tylko skupić się na rybach, a nie martwić się, czy nie zapomniałeś jakiegoś paska od maski.
El Hierro i La Restinga: spokojna stolica kanaryjskiego snorkelingu
El Hierro to najmniejsza z głównych Wysp Kanaryjskich i jednocześnie najbardziej dzika. Zero wielkich kurortów, zero gigantycznych promenad. Zamiast tego klify, wulkaniczne krajobrazy i małe miastecczka, w których życie płynie powoli. Jeśli marzysz, żeby większość dnia spędzać w wodzie, a nie w barze, to dobry adres.
Na samym południu wyspy leży La Restinga – senne miasteczko przy porcie, uchodzące za jedno z najlepszych miejsc do snorkelingu i nurkowania na całym archipelagu. Woda jest tu wyjątkowo przejrzysta, a życie pod powierzchnią naprawdę imponujące. Zatoka przy miasteczku jest osłonięta, więc można spokojnie pływać przy samym brzegu, podglądając ryby i wulkaniczne formaacje.
Pod wodą krajobraz przypomina kamienny amfiteatr: strome ściany, półki, tunele, porośnięte życiem skały. Już z powierzchni można wypatrzyć ławice drobnych, kolorowych rybek, a przy odrobinie szczęścia trafi się większa ryba albo żółw. Głębiej wchodzą nurkowie z butlami, ale Ty, mając tylko maskę i fajkę, wciąż zobaczysz napraedę dużo.
To miejsce raczej dla tych, którzy już wiedzą, że snorkeling to ich rzecz, bo dotarcie na El Hierro wymaga trochę logistyki. Warto wcześniej sprawdzić prognozę pogody i warunki na morzu, korzystając z serwisów podobnych do HikersBay, gdzie można też podejrzeć typowy klimat i najlepszy okres na wyjazd. Ponieważ baza noclegowa jest mniejsza niż na większych wyspach, dobrze jest też zawczasu ogarnąć orientacyjne ceny i zarezerwować coś na spokojnie, zanim wszystko zniknie na główny sezon.
La Restinga to świetny punkt wypadowy na zorganizowane wyprawy snorkelingowe i nurkowe. Różni operatorzy regularnie wypływają w najciekawsze miejsca, a oferty można namierzyć na platformach w rodzaju sunbonoo.com, gdzie łatwo porównać, co jest dla Ciebie najlepszą opcją – bardziej leniwy snorkeling, czy może pierwszy intro dive.
Co po Kanarach? Gdzie szukać kolejnych mniej oczywistych przygód
Gran Canaria, Lanzarote i El Hierro spokojnie mogą konkurować pod wodą z bardziej znanymi wyspami, a jednocześnie dają oddech od tłumów i hałaśliwych promenad. Warto przy planowaniu wyjazdu nie zatrzymywać się na pierwszych hitach z wyszukiwarki, tylko szukać właśnie spokojniejszych zatok, mniejszych miasteczek i miejsc, gdzie pod wodą więcej dzieje się niż na plaży. A jeśli połkniesz bakcyla odkrywania mniej oczywistych kierunków, zajrzyj do tekstu o Japonii poza utartym szlakiem, zobacz, czy kusi Cię wizyta w deszczowym, zielonym raju w Khao Sok w tekście o sezonie deszczowym w Tajlandii, a gdy po snorkelingu zachce Ci się gór i plecaka, praktyczne tipy znajdziesz w artykule o samodzielnym trekkingu w Ameryce Południowej. Reszta to już Twoja mapa i odwaga, żeby czasem skręcić tam, gdzie nie prowadzi pierwszy baner z biura podróży.
Super, że ktoś w końcu pisze o mniej oczywistych miejscach do snorkelowania na Kanarach, bo Teneryfa i Fuerteventura faktycznie potrafią zmęczyć tłumem. Zaciekawiło mnie szczególnie El Hierro – mam wrażenie, że ta wyspa wciąż jest owiana lekką tajemnicą i mało kto tam dociera. Jak oceniasz pod względem podwodnych widoków: które z tych trzech miejsc oferuje najbardziej różnorodne życie morskie, a które najlepszą przejrzystość wody? I czy początkujący w maskach i fajce dadzą tam radę bez stresu, czy to już raczej kierunek dla bardziej „oswojonych” z oceanem?
Nikodem, dzięki za tak konkretny komentarz – też mam wrażenie, że El Hierro trochę żyje własnym, tajemniczym życiem. Jeśli chodzi o samo snorkelowanie: najbardziej różnorodne życie morskie widziałem właśnie na El Hierro (okolice La Restingi), ale rekordową przejrzystość wody regularnie miałem na Lanzarote, szczególnie poza wysokim sezonem. Początkującym zdecydowanie polecam spokojniejsze, osłonięte zatoczki Gran Canarii na pierwszy raz, a na El Hierro wybrać dzień z małym swell i koniecznie sprawdzić prognozę fal przed wejściem do wody.